Spekulacja czy alokacja?

W ostatnich miesiącach na rynkach pojawiło się wielu nowych inwestorów. Niestety jak podają statystyki zdecydowana większość z nich traci pieniądze w krótkim czasie. Głównie przez brak doświadczenia, zbyt agresywną spekulację, brak zarządzania ryzykiem czy zbyt emocjonalne podejście. Czy zawsze tak musi być? A może warto zamienić słowo spekulacja na alokacja?

Co to w ogóle za pytanie?

Pomysł na ten artykuł pojawił się po wielu rozmowach z mniej doświadczonymi osobami. Generalnie powtarzający się scenariusz wygląda mniej więcej tak:

  1. Zachęceni ekscytującymi reklamami (głównie forexowymi) wpłacamy jakąś część swojej dotychczas odłożonej gotówki na rachunek maklerski.
  2. Poświęcamy kilka dni na przeczytanie paru artykułów (lub wpisów na forach) jakie konkretne spółki kupować.
  3. Podążamy za tłumem, świetnie nam idzie, szybko zarabiamy podejmując duże ryzyko.
  4. Pierwsza korekta, brak elementów zarządzania ryzykiem.
  5. Utrata części lub całości środków.

Czy to musiało tak wyglądać? Nie. Ten artykuł jest trochę kontynuacją tego który napisałem jakiś czas temu. Opisałem jak brokerzy (szczególnie forexowi oferujący kontrakty CFD) wykorzystują chwyty marketingowe w celu przyciągnięcia niczego nieświadomego nowego narybku.

Drugą sprawą jest również mentalność. Jako, że edukacja finansowa w Polsce jest kiepska, często błędnie pojmuje się giełdę. Brakuje konkretnej wiedzy jak giełda może służyć nam z korzyścią. Zupełnie inaczej jest chociażby w USA. Amerykanie mają biznesowe podejście wpajane od małego, a majątki najbogatszych oparte są właśnie o wyceny papierów które posiadają. W Polsce jeśli ktoś już zainteresuje się giełdą, to raczej chce aby było to narzędzie do generowania przychodów, co jest błędnym założeniem. Często pojawia się mentalność w stylu:

Wejdę na chwilę dużą pozycją, cena wzrośnie, wyjdę zanim zacznie się sypać i skasuje zysk.

Oczywiście nie mam nic do osób zajmujących się daytradingiem. Znam osobiście takie które utrzymują się z takiego podejścia do rynku, jednak są one obecne na nim już od ponad 10 lat! Bycie konsekwentnie skutecznym wymaga niesamowitej ilości pracy, czasu, energii (tej psychicznej i fizycznej) i doświadczenia. Celowo podkreśliłem słowo konsekwentnie, ponieważ w krótkim okresie często umiejętności mylone są z czystym fartem. Czy zatem spekulacja (albo mówiąc inaczej active investing) powinna być odrzucona? Nie, pod warunkiem że jest przemyślana i ma się świadomość sporej ilości czasu i pracy jaką będzie trzeba włożyć aby faktycznie uzyskać przewagę w długim terminie.

Alokacja – dlaczego warto to przemyśleć

Jeśli zainteresowałeś się rynkami, nie masz o nich zbyt dużej wiedzy i chciałbyś spekulować na rynku, rozważ poniższe kwestie:

  1. Czy naprawdę dam sobie radę spekulując na rynku, skoro średnio około 80% inwestorów odnotowuje straty?
  2. Czy codziennie rywalizując z innymi bardziej doświadczonymi graczami, w tym z algorytmami, faktycznie dam radę?
  3. Stać mnie na utratę większości lub całości portfela?

Jeśli odpowiedziałeś 3 razy tak, to w porządku. Jednak pamiętaj, że 73% amerykanów twierdzi że są lepszymi kierowcami niż średnia, a 65% uważa się bardziej inteligentnych niż średnia. Zatem zadaj sobie pytanie nr 1 jeszcze raz 😉 Często przeceniamy swoje możliwości, co może kosztować nas sporo czasu ale i pieniędzy.

W kolejnym kroku proponuję mentalną zmianę – nie spekulacja, a alokacja. Alokacja aktywów to wdrożenie takiej strategii inwestycyjnej, która stara się zapewnić pożądaną ekspozycję oraz zrównoważyć ryzyko z zyskiem poprzez dostosowanie udziałów każdego aktywa w portfelu zgodnie z tolerancją na ryzyko, celami i horyzontem czasowym. Mniej agresywne podejście, większa dywersyfikacja, zmniejszenie ciężaru emocjonalnego to tylko część korzyści. Zyskasz również czas, który możesz poświęcić chociażby na rozwijanie własnego biznesu, zamiast starać się łapać każdy ruch na danym walorze którym się zajmujesz. Oczywiście, będziesz musiał zrezygnować z marzenia o wynikach rzędu 100%-400% miesięcznie czy rocznie, ale… bądźmy realistami. W długim okresie (mam tutaj na myśli dłużej niż rok), utrzymanie takich wyników jest nie realne. W profesjonalnym świecie funduszy hedginowych, jeśli chodzi o wyniki to w większości przypadków po bardzo dobrym okresie, następuję powrót do średniej. Pisał o tym Daniel Kahnemann w swojej książce „Pułapki myślenia”. Więcej na ten temat można przeczytać również w poniższych artykułach:

Wielu z Was może również zwrócić uwagę na czas. Musi upłynąć go sporo, żeby portfel oparty o zdywersyfikowaną alokację zaczął przynosić korzyści. To często powoduje, że zabawa z rynkiem przestaje być ekscytująca w wyniku czego wielu świeżych inwestorów rezygnuje. Wbrew pozorom to błędne podejście, ponieważ im dłuższy horyzont czasowy, tym prawdopobieństwo naszego sukcesu rośnie. W związku z tym inwestycja z horyzontem roku ma znacznie większa szanse powodzenia, niż wynik osiągany w ciągu jednego dnia. Pisał o tym Nassim Taleb w swojej książce „Zwiedzeni przez losowość”:

Twoja wartość netto

Zatem uważam iż warto podejść do sprawy poważnie i rozpocząć od sprawdzania swojej wartości netto. Po co? Po pierwsze aby sprawdzić czy Twoja wartość netto rzeczywiście jest pozytywna. Jeśli zobowiązania przewyższają wartość aktywów, rozpocząłbym od ich minimalizacji. Pospłacaj kredyty, zmniejsz wydatki. Dopiero potem, kiedy powstaną nadwyżki, warto zastanowić się co z nimi zrobić. Takie spojrzenie na posiadane aktywa powinno rozjaśnić trochę wątek poruszany w niniejszym artykule. Jak się pewnie okaże, część Twojego majątku będzie zaalokowana w lepsze (biznes, nieruchomości) lub gorsze aktywa (samochód, itp). Będą też pewnie jakieś zobowiązania, kredyty, pożyczki. Mając przed sobą taki obraz własnego stanu posiadania odpowiesz sobie na pytanie czy faktycznie warto cześć płynnych środków ulokować na rynku. Może się również okazać, że dzięki takiemu podejściu lepiej będzie zaalokować je w inne miejsce, gdzie jesteś w stanie wygenerować większe zwroty lub mniejsze ryzyko. Na przykład biznes który już masz i na jakim się znasz. Jeśli nie, to alokowanie gotówki na rynku może być lepszym pomysłem niż trzymanie jej na rachunku na pastwę inflacji. Wbrew pozorom obliczenie wartości netto nie jest trudne i można je przeprowadzić korzystając z arkuszy przygotowanych przez autorów blogów, Michała lub Marcina:

Giełda a alokacja kapitału

Po tym ćwiczeniu już widzisz, że alokacja pojawia się w Twoim życiu. Posiadasz nieruchomość, samochód, a może trzymasz trochę środków na lokacie oprocentowanej niewiele powyżej zera. Zatem giełdę można postrzegać w bardzo podobny sposób. Gdybyś hipotetycznie zaalokował w 1988 roku 10 000 euro w indeks SP500, dziś wartość Twojego portfela wyniosłaby 282 763 euro. To przekłada się na średnioroczne 10,77% nie robiąc w międzyczasie nic.

PortfolioAmount investedNet asset valueCompound annual growth rateStandard deviationSharpe ratio
SP500€10,000€282,76310.77%15.71%0.66
Alokacja kapitału w indeks SP500

Oczywiście każdy kij ma dwa końce. W między czasie należało się liczyć ze spadkiem wartości portfela rzędu 60%! Trudno byłoby zachować zimną krew w takich momentach widząc jak wartość portfela topnieje o ponad połowę. Dlatego tak ważna jest dywersyfikacja. Tylko jak zdywersyfikować portfel? Jest tyle instrumentów i jak je odpowiednio dobrać?

Obsunięcia kapitału (Alokacja w indeks SP500)

Zanim poszukasz odpowiedzi na te pytania, należy postawić jeszcze jedno – czy alokacja ma być aktywna czy raczej pasywna? Przy tej pierwszej będzie poświęcał czas na dobór takich aktywów które w bliżej określonej przyszłości powinny performować lepiej niż szeroki rynek. Wymaga to większego doświadczenia, umiejętności dostrzegania detali których szeroki rynek nie widzi. A to wymaga sporych nakładów pracy. Natomiast alokacja pasywna da Ci cenny czas. Raz ustalony skład portfela, co jakiś określony czas będziesz musiał przywracać wagi poszczególnych składowych do pierwotnych wartości. Nie skupiasz się na kontentym aktywie, nie próbujesz pobijać rynku, po prostu akceptujesz zwroty osiągane przez miks aktywów które dobrałeś do portfela. Aktywne inwestowanie ma na celu osiągnięcie wyników lepszych od benchmarku. Bo po co mielibyśmy inwestować aktywnie, poświęcać swój czas wiedząc, że zarobimy mniej niż po prostu kupując benchmark. Aktywne inwestowanie można z grubsza podzielić na dwie kategorie: fundamentalne i ilościowe.

Podejście fundamentalne

Podejście fundamentalne jest z natury subiektywne. Należy orientować się w obecnej sytuacji makroekonomicznej, położeniu poszczególnych gałęzi gospodarki, sektorów, aż do skali mikro – branż i spółek. Następnie wykorzystując swoje umiejętności i doświadczenie należy oszacować potencjał zmiany obecnego konsensusu. Do szacowania zazwyczaj wykorzystuje się dane ze sprawozdań finansowych firm, a także wgląd w jej model biznesowy, otoczenie, zarząd i pozycję w branży. Te podstawowe informacje służą do generowania prognoz. Na bazie tych prognoz dokonywana jest alokacja aktywów. W porównaniu z podejściem ilościowym w portfelu będzie prawdopodobnie mniej pozycji, a portfel będzie bardziej skoncentrowany.

Podstawowy aktywny proces inwestycyjny będzie prawdopodobnie obejmował następujące kroki:

  1. Określenie szans rynkowych – zgodnie z obecnym i przyszłym otoczeniem makro i mikro, które aktywa powinny mieć przed sobą lepszy i gorszy okres.
  2. Przejrzenie zakresu klas aktywów aby uzyskać potencjalną listę aktywów do dalszej analizy.
  3. Dokonanie analizy branży, pozycji konkurencyjnej i raportów finansowych firm.
  4. Prognozowanie wyników, najczęściej na podstawie prognozy przepływów pieniężnych lub zysków.
  5. Przełożenie prognozy na wycenę.
  6. Skonstruowanie portfela o pożądanym profilu ryzyka.
  7. Określenie punktów w którym nastąpi sprzedaż danych elementów portfela (lub całego). Może być to popularny stop-loss lub warunek nieuzyskania pożądanego poziomu zysków lub nagłej zmiany otoczenia lub w samej spółce.

Takie podejście stosuje i fajnie opisuje Paweł Malik z Portalu Analiz. Na poniższym wideo od 1:19:00 pokazuje w praktyce jak analizuje spółkę i jak dokonuje prognozy wyników spółki w zderzeniu z otoczeniem mikro i makro:

Wady podejścia fundamentalnego

Niestety i tutaj pojawiają się pułapki, często behawioralne. Są to uprzedzenia które mogą wpływać na ludzki osąd, którego używają dane strategie. Te uprzedzenia obejmują efekt potwierdzenia (confirmation bias), iluzję kontroli (illusion of controll), efekt dostępności (availability bias), awersję do strat (loss aversion), nadmierną pewność siebie (overconfidence) i tzw. FOMO czyli strach przed uciekająca okazją (fear of missing out).

Często można spotkać również pułapkę wartości, w której akcje, które wydają się atrakcyjne ze względu na znaczny spadek ceny, w rzeczywistości mogą być przewartościowane i dalej spadać. Dobrym przykładem tutaj jest kupowanie akcji tylko i wyłącznie ze względu na niski wskaźnik P/E. Innym przykładem może być również pułapka wzrostu, w której sprzyjające perspektywy przyszłego wzrostu są już odzwierciedlone w cenie. Spółka dość mocno rośnie, ponieważ oczekiwania wzrostu są wysokie. Następuje dzień publikacji wyników i spółka spada, gdyż oczekiwania były większe niż wskazywała na to cena.

Podejście ilościowe

Podejście ilościowe ma charakter bardziej obiektywny i polega na modelach generujących systematyczne zasady doboru poszczególnych aktywów. Dane historyczne są analizowane w celu określenia relacji między zwrotami z kapitału oraz ryzykiem w postaci odchylenia standardowego oraz maksymalnego obsunięcia kapitału. Te zmienne mogą się odnosić do wskaźników takich jak wycena (np. wskaźnik P/E, P/B), kapitalizacja czy sektor lub atrybuty związane z ceną (np. anomalia momentum). Optymalizacja portfela polega na okresowym ustawianiu wag w portfelu aby zmaksymalizować oczekiwany współczynnik alfa. Zatem inwestor automatycznie bilansuje portfel zgodnie z systematycznymi zasadami w określonych odstępach czasu (miesiąc, kwartał czy rok).

Ilościowa aktywna strategia inwestycyjna ma równie dobrze zdefiniowany proces:

  1. Określenie szans rynkowych. Wykorzystanie publicznie dostępne informacji do przewidywania przyszłych zwrotów (dane cenowe spółek, ich wskaźniki lub dane makroekonomiczne)
  2. Pozyskiwanie i przetworzenie danych. To najbardziej czasochłonny krok. Obejmuje to tworzenie baz danych, mapowanie danych z różnych źródeł, oczyszczanie danych i przygotowanie ich do dalszej analizy.
  3. Backtesting. Używamy pozyskanych danych w celu określenia wpływu pomiędzy czynnikami, a późniejszymi zwrotami z portfela. Dzięki temu widzimy jak dana strategia radziła sobie w przeszłości.
  4. Ocena strategii.
  5. Konstrukcja portfela.

Wady podejścia ilościowego

Chociaż podejście ilościowe wydaje się bardziej przejrzyste jeśli chodzi o proces, to również ma swoje wady. Najpopularniejsze z nich to:

  • Błąd przeżycia (survivorship bias): backtesting bada efektywność strategii w oparciu o obecne składy indeksów, które wtedy mogły być zupełnie inne. To może prowadzić do fałszywie dobrych lub złych wyników strategii
  • Odchylenie wyprzedzające (look-ahead bias): wynika z wykorzystania informacji w modelu do przekazywania sygnałów transakcyjnych w czasie, gdy informacje te nie były dostępne.
  • Data-mining/overfitting: nadmierna analiza przeszłych danych w celu znalezienia potwierdzenia iż dana strategia działa.
  • Obrót: Analizując strategię nie uwzględnia się własnego wpływu na rynek, tj. modele zakładają iż dokonają transakcji po cenie zawartej w zbiorze danych, co nie zawsze jest zgodne z rzeczywistością.
  • Koszty transakcyjne: Strategie oparte na bardzo aktywnym obrocie mogą generować znaczne koszty, co w efekcie obniży efektywność całej strategii.

Innym ryzykiem związanym ze strategiami ilościowymi jest tzw. quant overcrowdning, które może wystąpić, jeśli zbyt wielu uczestników rynku stosuje te samą strategie. Gdy tak się dzieje, istnieje ryzyko, że w okresie tzw. risk-off, wiele inwestorów będzie próbowało wyjść z pozycji w tym samym czasie. To może spowodować znaczne pogorszenie się wyników, których analiza wsteczna nie wykazała.

To może pasywna alokacja?

Alokacja pasywna opiera się na założeniu, że pobicie rynku jest bardzo trudne, a w zasadzie nie możliwe. Jeśli tak niewielu inwestorów jest w stanie uzyskiwać w długim okresie wyniki lepsze od rynku, to po co próbować go pobijać? Lepiej go kupić. Metody inwestowania pasywnego mają na celu uniknięcie nadmiernego obrotu i opłat transakcyjnych z nim związanych. Celem inwestowania pasywnego jest stopniowe budowanie wartości portfela. W przeciwieństwie do aktywnych inwestorów, inwestorzy pasywni nie chcą czerpać zysków z krótkoterminowych wahań cen. Inwestowanie pasywne ma na celu odtworzenie wyników rynkowych poprzez konstruowanie dobrze zdywersyfikowanych portfeli m.in za pomocą funduszy ETF. Metoda budowania pasywnego portfela zbliżona jest trochę do podejścia ilościowego przy aktywnej alokacji. Również dobieramy odpowiedni zestaw aktywów który powinien wykazywać wzrost wartości w długim terminie i ograniczał odchylenie standardowe portfela.

Zatem szukamy nieskorelowanych lub ujemnie skorelowanych ze sobą aktywów. Taką konstrukcję testujemy wstecznie i decydujemy czy ją realizujemy czy nie. Natomiast różnica polega na tym, że nie określamy poziomów wyjścia czy sprzedaży zawartości portfela. Tutaj określamy czas lub moment w którym dokonamy tzw. rebalancingu. Strategia pasywnej alokacji zakłada utrzymywanie określonych wag aktywów portfelu w długim terminie. Zatem jeśli dana część portfela zyska na wartości, a druga straci, to część która zyskała należy sprzedać i za uzyskane środki dokupić tą która straci. Tym sposobem przywracamy pierwotne wagi składowych. Czyli działamy odwrotnie niż w alokacji aktywnej, gdzie teoretycznie powinno się powiększać pozycje które zyskują, a ciąć te które tracą. Rebalancingu możemy dokonywać co jakiś określony czas – co miesiąc, co kwartał, co rok. Alternatywnie można wykorzystać przedziały zmienności. Czyli przywracać wyjściowe udziały dopiero, kiedy realny udział jest większy lub mniejszy niż +/- 5, 10 lub 15 punktów procentowych od przyjętego na etapie budowy potrfela.

Ekspertem od inwestowania pasywnego jest Jacek z bloga System Trader. Dla zainteresowanych ogrom materiału i oprogramowanie, które zdecydowanie pomoże w budowie własnego portfela.

Pasywna alokacja – zalety i wady

Niektóre z kluczowych zalet inwestowania pasywnego to:

  • Bardzo niskie opłaty: fundusze pasywne podążają za indeksem, którego używają jako benchmarku,
  • Przejrzystość: zawsze jest jasne, które aktywa znajdują się w funduszu indeksowym,
  • Efektywność podatkowa: zakładając że portfel nie będzie wymagał większych zmian podatek odsuwamy w czasie,
  • Prostota: posiadanie indeksu lub grupy indeksów jest o wiele łatwiejsze do wdrożenia i zrozumienia niż dynamiczna strategia, która wymaga ciągłych badań i dostosowań.

Zwolennicy podejścia aktywnego często używają poniższych argumentów:

  • Fundusze pasywne są ograniczone do określonego indeksu lub składu z niewielką lub żadną zmiennością; w ten sposób inwestorzy są uwięzieni w tych pakietach, bez względu na to, co dzieje się na rynku.
  • Mniejsze potencjalne zwroty: z definicji fundusze pasywne prawie nigdy nie pokonują rynku, nawet w czasach zawirowań, ponieważ ich podstawowe zasoby są zablokowane, aby minimalizować tzw. tracking error.

Podsumowanie

Jak widać nie ma złotego rozwiązania, jednak warto spojrzeć na swój majątek i potencjał jego rozwoju trochę szerzej niż tylko z perspektywy agresywnej, aktywnej spekulacji 😉

Ja osobiście stosuję pewnego rodzaju miks. Na rachunkach IKE/IKZE prowadzę portfel całkowicie pasywny, natomiast mam jeszcze portfel standardowy który podzielony jest na część pasywną oraz aktywną.

Dlaczego tak? Jeśli chodzi o rachunki emerytalne, to zależało mi na ograniczaniu potencjalnego obsunięcia kapitału oraz na minimalizacji czasu niezbędnego do ich obsługi. Korzystam z nich ze względu na korzyści podatkowe. Dlatego wybrałem podejście pasywne oparte na parytecie ryzyka. Z kolei rachunek aktywny posiada część opartą o alokację pasywną, gdyż zdaję sobie sprawę ze swojej ułomności jeśli chodzi o dobór instrumentów do portfela i ich timing. Ale nie chcąc rezygnować całkowicie z podejścia aktywnego, posiadam drugą część którą zarządzam właśnie w sposób aktywny.

Zatem dla każdego co innego i takie jest przesłanie tego artykułu. Najważniejsze to robić to z głową, tak aby odpowiednia alokacja była dopasowana do naszych celów. Oparta o zrozumiałą wcześniej przygotowaną strategię, horyzont czasowy oraz ryzyka które możemy i chcemy podjąć 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *