Jak zostać bogatym? O podejściu słów kilka.

Powyższy tytuł może być trochę na wyrost, ale powinien taki być aby zwrócić uwagę na pewne przemyślenia. Kto nie chciałby być bogatym mieć wystarczającego majątku aby przestać pracować i cieszyć się życiem. Niestety najczęściej oczekujemy drogi na skróty, jakiejś wygranej, biznesu generującego zyski od razu czy idealnego systemu tradingowego. Tak naprawdę bogactwo zaczyna się w momencie zmiany własnych codziennych nawyków i odpowiedniego sposobu myślenia. I uprzedzam, nie jest to kolejny artykuł coachingowy, obiecujący gruszki na wierzbie. To spis konkretnych faktów, które mam nadzieje zmienią postrzeganie Twoich wydatków na plus. Ten artykuł jest też koniecznym wstępem, mającym na celu pokazać dlaczego warto akumulować swoje środki w oparciu o rynki.

Procent składany

Ogólnie rzecz biorąc, przepis jest wbrew pozorom bardzo prosty i zależy od dwóch kwestii:

  1. Relacji tego co posiadasz (aktywa) w kontrze do Twoich zobowiązań (pasywa) jednocześnie starając się posiadać takie aktywa które na przestrzeni czasu będą więcej warte niż dzisiaj,
  2. Twojej stopy oszczędności czyli jaki procent tego co zarabiasz wydajesz, a jaki odkładasz i gdzie lokujesz.

I to w zasadzie tyle.

Większa część z nas niestety „przejada” wszelkie nadwyżki, czasem nawet nieświadomie. Obecny system kształcenia w żadnym stopniu nie przygotowuje nas do mądrego wejścia w dorosłość z wiedzą pozwalającą nam odpowiednio zarządzać domowym budżetem. A wszystko zaczyna się tak naprawdę od drobnych rzeczy. Pewne schematy gruntowane przez konsumpcjonistyczny styl życia utrwalają w nas konieczność natychmiastowej gratyfikacji. Wbrew pozorom małe kwoty mogą zrobić w długim okresie wielką różnicę.

Może się to wydawać mrzonką, ale faktycznie coś w tym jest. Pora na trochę matematyki. Odkładając miesięczne 250 złotych i reinwestując je na poziomie 2% rocznie, po 25 latach osiągniesz 100 tys. zł. Spójrz na poniższe grafiki:

Macierz miesięcznych oszczędności reinwestowanych przez 25 lat

Kliknij aby powiększyć: Klik

Po lewej znajduje się miesięczna kwota oszczędności, a na osi x znajduje się roczna stopa po której reinwestujesz odłożone środki. Kwoty w tabeli to saldo jakie osiągniesz po 25 latach trzymania się założonego planu. Są to kwoty nominalne, ale zakładając inflację średnio na poziomie 2% również wygląda to ciekawie:

Macierz miesięcznych oszczędności reinwestowanych przez 25 lat (inflacja 2%)

Kliknij aby powiększyć: Klik

Od czego zacząć?

Na samym początku bardzo dobrze jest zrobić sobie finansowy rachunek sumienia i policzyć swoją wartość finansową netto. Można zrobić to w prosty sposób spisując sobie swoje aktywa i porównując je z posiadanymi zobowiązaniami. Powinno to wyglądać mniej więcej tak:

Wartość netto własnego majątku

Jeśli nie wiesz jak to zrobić odsyłam do artkułu przygotowanego przez Michała Szafrańskiego, który szczerze polecam –>>> Klik

Po stworzeniu takiego zestawienia będziemy mieć pełny ogląd na to jak wygląda nasz stan posiadania i od czego powinniśmy zacząć. Patrząc na swój majątek w ten sposób możemy sobie również zasymulować wartość aktywów i zobowiązań w przyszłości.

Takim przykładem który warto przytoczyć, jest zakup nowego samochodu, powiedzmy na kredyt. Jeśli kupujemy auto o wartości 100 tys zł. to po stronie aktywów pojawia nam się wiersz – samochód – wartość 100 tys zł. Natomiast po stronie zobowiązań figuruje kredyt samochodowy, ale już nie o wartości 100 tys zł, a wyższy, powiedzmy 115 tys zł. Powiedzmy że po 2 latach, spłacimy już część kredytu i pozostała część zobowiązania to będzie jakieś 75 tys zł. Ale samochód też nie jest już wart 100 tys zł, tylko 50 tys zł (założenia hipotetyczne). W związku z tą operacją już na samym początku nasza wartość netto była spadła o 15 tys zł. Później różnica pomiędzy aktywami a pasywami dalej się powiększała. Nie wliczam tutaj koszty utrzymania. To jest przykład działań jakich powinniśmy unikać.

Oczywiście jest to założenie mocno uogólnione, każdy przypadek jest inny, a czasem zakup samochodu jest po prostu konieczny. Natomiast chodzi tutaj o pokazanie dobrych i złych operacji który mimowolnie oddziaływają na nasz stan posiadania teraz i w przyszłości. Dzięki temu, może zamiast wydawać środki nie potrzebnie na zakup nowego samochodu, kupimy równie dobry używany i znacznie tańszy.

Jeśli nasza wartość netto jest ujemna, to naszym najważniejszym zadaniem jest zmiana tej sytuacji tak szybko jak to możliwe.

Krok 1: Pozbycie się złych długów

Jeśli posiadamy złe długi, czyli takie które słono nas kosztują powinniśmy odłożyć myśl o inwestycjach narazie na bok. W pierwszej kolejności powinniśmy zacząć od pozbycia się najdroższych zobowiązań. Czyli np. kredytów konsumpcyjnych (zazwyczaj oprocentowane w okolicach 7-12%) czy innych wysoko oprocentowanych pożyczek.

Kredyt hipoteczny akurat nie jest złym długiem, bo jest de facto jednym z najtańszych możliwych sposobów na pożyczenie środków. Idealnie jeśli kupiłeś mieszkanie w większym mieście, a rosnący od kilku lat trend wzrostowy cen powinien spowodować, iż jest już warte więcej. Czyli aktywa rosną a pasywa maleją w czasie. To jest przykład poprawnej alokacji kapitału, ponieważ mimo sporego zobowiązania, na przestrzeni lat Twoja wartość netto po tej operacji powinna wzrosnąć.

Jeśli bieżące wydatki nie pozwalają na spłatę drogiego zadłużenia, trzeba zrobić ich przegląd i zastanowić się które z nich można ograniczyć. Jeśli tutaj też nie ma za bardzo z czego obcinać, to może warto poszukać dodatkowego zajęcia i postarać zwiększyć się stronę przychodową? Od kilku lat prowadzę arkusz gdzie na bieżąco monitoruje wszystkie nasze rodzinne wydatki oraz przychody. Korzystam z arkusza przygotowanego również przez Michała Szafrańskiego: >>> Klik

Wbrew pozorom można się zdziwić, bo nagle okazuje się że na jedzenie na mieście wydajemy więcej niż myśleliśmy. Zakupy na „zalando” są częstsze niż mogłoby się to wydawać. Jednak od takich drobnych zmian nawyków zaczyna się prawdziwe oszczędzanie z długoterminowym celem.

Krok 2: Budowa poduszki finansowej

Jeśli udało nam się pozbyć drogich niepotrzebnych długów pora na budowę poduszki bezpieczeństwa. Optymalnym rozwiązaniem będzie odłożenie równowartości minimum półrocznych miesięcznych kosztów utrzymania, a najlepiej rocznych. Czyli jeżeli Twoje miesięczne wydatki to 5 tys. zł, powinieneś mieć zbudowaną poduszkę w wysokości minimum 30 tys. zł. Te środki powinny znajdować się w miejscu które będzie w miarę płynne i dostępne, np. ROR lub ewentualna lokata. Niestety nie możemy spodziewać się tutaj wielkich (albo i żadnych) zysków, najważniejsza jest dostępność środków.

Średnia Europejska stopa oszczędności to około 12,5%, ale średnia w Polsce to mniej niż 4%! To naprawdę mało i jako Polacy zdecydowanie nie po drodze nam z oszczędzaniem. Czas to zmienić 🙂

źródło: klik

Krok 3: Alokacja

Po osiągnięciu kroku nr 2, kolejne nadwyżki powinny być już w jakiś sposób reinwestowane. Zbyt duża poduszka w stosunku do potrzeb, może niepotrzebnie marnować swój potencjał na niskooprocentowanych rachunkach. Jeśli po jej zbudowaniu nadal zostały nam środki powinniśmy zastanowić się gdzie je zaalokować. Może zakup jakiejś nieruchomości na wynajem? A może zainwestowanie w nowy biznes albo rozwój już posiadanego? A może giełda?

Tutaj niestety nie ma jednej, jasnej i prostej odpowiedzi. Wszystko zależy de facto od naszej indywidualnej sytuacji. Najrozsądniej jest przejrzeć wszystkie możliwe opcje, dokonać kalkulacji i wybrać takie rozwiązanie które będzie przynosiło największy zwrot z inwestycji w stosunku do ryzyka. Przykładowo, jeśli z grubsza licząc, zakup mieszkania na wynajem przyniesie nam około 2% rocznie, a zdywersyfikowany portfel oparty o giełdę około 5% rocznie, to może warto zadać sobie pytanie o sens zakupu nieruchomości. Z kolei jeśli szacujemy, iż inwestycja w nowy biznes przyniesie nam w najgorszym przypadku 15% rocznie, to ciężko upierać się aby środki trzymać na rynkach.

Oczywiście nigdzie nie mamy gwarancji, iż uda nam się zarobić szacowane 2%, 5% czy 15%. Każdy z tych wariantów należy przemyśleć pod kątem ryzyka, własnych preferencji i tego co może się stać jeśli coś pójdzie źle. Ponadto ważna jest dywersyfikacja i nie wkładanie wszystkich jajek do jednego koszyka.

Natomiast to co ja staram się tutaj przekazać to oparcie swoich inwestycji o rynki. Dla zamożniejszych społeczeństw i najbogatszego procentu ludności rynki są naturalnym miejscem do przechowywania majątku. Oczywiście jeśli podchodzimy do tematu z odpowiednim podejściem. Kluczem do sukcesu jest dopasowana do potrzeb, uwzględniająca tolerancję na ryzyko i poszczególne indywidualne aspekty strategia, oparta o zdywersyfikowany portfel.

Czy wybrać aktywne czy pasywne podejście wiele zależy od poziomu naszego doświadczenia, wiedzy i środków które posiadamy. Jednak zdecydowanej większości osób nie mających wiele wiedzy czy doświadczenia polecam alokację pasywną, opartą o wcześniej wypracowaną strategię z niewielką wymaganą ingerencją w trakcie jej prowadzenia. Dlaczego? Przede wszystkim skupimy się na długoterminowych celach, a nie krótkoterminowej satysfakcji (lub bólu) po zalogowaniu się do rachunku. Poza tym aktywne zarządzanie portfelem angażuje zdecydowanie więcej czasu i nie tylko na żonglowaniu aktywami w portfelu, ale przede wszystkim na regularny research.

Sporo na ten temat pisałem w poniższym artykule, starając się wyjaśnić różnice i odpowiednie, zdrowe podejście do rynków.

Wykorzystaj IKE i IKZE

Jeśli zdecydujesz się na budowe portfela inwestycyjnego, w pierwszej kolejności powinieneś rozważyć konta IKE i IKZE. Wynika z nich kilka pozytywnych faktów. Zarówno na IKE czy IKZE nie dosięgnie nas podatek od zysków kapitałowych w wysokości 19%. Oczywiście przy założeniu że nie będziemy wypłacać tych środków z rachunku IKE przed emeryturą (a generalnie plan jest taki aby tego nie robić). Może się to wydawać niewiele, ale te 19% zysków reinwestowane rok rocznie naprawdę zrobi różnice.

Dla przykładu, zakładając iż co roku będziemy wpłacać na rachunek IKZE maksymalną możliwą kwotę (dokonałem szacunków iż kwota będzie się zwiększać średnio 3% rocznie) i średniorocznie uda nam się wypracować 5% rocznie, to po 30 latach różnica wynosi niemalże 160 tys. zł:

Symulacja wartości portfela IKZE

Poza tym IKZE ma jeszcze jeden plus – kwotę wpłaty odliczamy przy rozliczeniu podatkowym. Przykładowo za 2020 rok wpłacając pełny limit można osiągnąć korzyść podatkową między 1066,30 a 2007,17 zł w zależności od progu podatkowego w którym się znajdujemy. Kwotę tą możemy od razu reinwestować 🙂

Możecie sami pobawić się w symulację korzystając z poniższego linku do arkusza: Klik

Oczywiście sama wpłata środków na rachunek IKE czy IKZE nie wystarczy, należy jeszcze odpowiednio je wydać kupując odpowiednie instrumenty. Szukając odpowiedniej strategii dla swojego portfela emerytalnego postanowiłem zreplikować strategię wykorzystywaną przez jednego z największych i najlepszych zarządzających w ostatnim ćwierćwieczu, czyli funduszu Bridgewater. Jak każda strategia ma swoje plusy i minusy, zatem trzeba ją dopasować do siebie. Jej szczegółowe założenia opisałem w poniższym artykule:

Osobiście zdecydowałem, że póki co nie będę korzystał z rachunku IKE, ze względu na fakt iż mój portfel główny opieram o instrumenty zagraniczne, którymi zarządzam aktywnie. Oczywiście w tej sytuacji tracę korzyści związane z optymalizacją podatkową. Natomiast wąska oferta polskich brokerów, wysokie koszty prowizji i inne opłaty spowodowały, że korzyści wynikające z optymalizacji podatkowej i nie rekompensują mi niższych kosztów transakcyjnych i szerszego dostępu do instrumentów poza rachunkiem IKE. Być może to się zmieni, jeśli całkowicie zrezygnuję z aktywnego podejścia, wtedy oferta IKE będzie korzystniejsza.

Życie z giełdy?

Ktoś może pomyśleć, a dlaczego by tak nie utrzymywać się z samej giełdy?

Jest to świetny pomysł i spełnienie marzeń nie jednej osoby ale, żeby robić to dobrze, potrzebne w moim przypadku jest około 4 mln złotych. Skąd taka kwota? Przede wszystkim wynika ona z poziomu kapitału jaki rocznie chciałbyś wypłacać z portfela aby zaspokoić wszelkie koszty życia. Zakładając, że miesięczne koszty utrzymania oscylują w okolicach 12,5 tys zł rocznie potrzebowalibyśmy około 150 tys zł na ich pokrycie. Założyłem tutaj koszt wakacji, wyjazdów, serwisu samochodów i innych wydatków o których nie miałbym pojęcia gdyby nie arkusz wydatków.

Kolejnym krokiem jest zadanie sobie pytania jakim procentem portfela te roczne 150 tys zł powinno być aby nie ryzykować przedwczesnego wyczerpania się środków w przyszłości. Wielu ekspertów, w tym BlackRock, rekomendują aby ta stopa nie była wyższa niż 4%. Powyżej 4% dość istotnie wzrasta ryzyko przedwczesnego wyczerpania aktywów.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia obsunięcia kapitału. Jeśli w danym roku wycena naszego portfela spadnie o 20-30% ciężko będzie wypłacać z niego 150 tys. złotych. Dlatego wskazane 4% tak naprawdę powinno być naszym maksymalnym limitem wypłat. Dobrze też aby wartość naszego portfela zdecydowanie przekraczała 4 mln złotych.

Zatem 150 tys zł / 4% = 3 750 tys. zł. Taka powinna być minimalna wartość portfela aby móc się z niego utrzymywać.

Szybki zysk

I teraz częsty kontrargument.

Ale jak to, Twitter i YouTube jest pełen przykładów osób które w zeszłym roku zarobiły po 200%, 500% cz 1000% na GPW.

Zawsze tego typu komentarze budzą uśmiech na mojej twarzy 🙂

Jeśli zarobili to super, pogratulować świetnego wyniku. Tylko czym ten zarobek został okupiony? Poświęceniem znacznej ilości czasu? Jakim doświadczeniem operują te osoby? Możliwe, że na naukę w poprzednich latach poświęcali równie wielką część oszczędności w związku z czym może nie są nawet na zero? Jakie jest prawdopodobieństwo utrzymania takiej skuteczności? I to regularnie, przez kolejne 30 lat? I teraz pytanie jak wyglądają Twoje doświadczenia w tym zakresie? Dopiero zainteresowałeś się tematem? Inwestowanie to pewnego rodzaju sztuka łącząca wiedze, doświadczenie, analityczne myślenie i wiele innych aspektów których nie zdobędziesz po weekendowym darmowym webinarze.

Jeśli najlepsze fundusze hedgingowe na świecie, zatrudniajcie na pełen etat fizyków, ekonomistów i programistów zarabiają średniorocznie w długim okresie około 10-15% rocznie? Kolejna kwestia jest taka że szybko osiągnięte, wysokie wyniki mogą powodać zboczenie z naszego długoterminowego celu na krótkoterminową satysfakcję. Zaczynamy myśleć o konsumpcji. Może by tak wypłacić i kupić samochód, albo pojechać na Zanzbiar? Niestety tak działa ludzi mózg.

W tej konwencji którą ja wyznaję panuje zasada – trading is not for income.

Powyższe działania mają na celu „zagonić do pracy” nasze oszczędności, a nie generować przychód sam w sobie.

Podsumowanie

A więc w skrócie, jak zostać bogatym? Przepis nie jest skomplikowany:

Staraj się zarabiać więcej,
kontroluj wydatki,
oszczędzaj jak najwięcej,
alokuj mądrze.


Resztą zajmie się czas 🙂

I to właśnie czas jest kluczowym argumentem dlaczego tak trudno to osiągnąć. Większość z nas, w dobie nieustannej gratyfikacji ma olbrzymi problem aby poświęcić krótkoterminową satysfakcję na rzecz długoterminowego celu. Wszystko musi być już, tu i teraz. I widać to zarówno w relacjach z innymy ludźmi, jak i w relacjach z naszym budżetem. Niestety to co wartościowe wymaga czasu i pracy. Najważniejsze aby mieć tego świadomość, mieć plan i się go trzymać! 🙂

2 Replies to “Jak zostać bogatym? O podejściu słów kilka.”

  1. Przeszedłem na „emeryturę” w wieku 30 lat (6 lat temu). Od tego czasu żyję z inwestycji i wydaję mniej niż zarabiam (zazwyczaj 30% zarobku miesięcznego odkładam, dążę do tego aby żyć za 50% zarobków). I teraz pewnie ktoś pomyśli że jestem milionerem haha, otóż nie, aktualnie mój średni miesięczny dochód (suma tego co zarobiłem przez rok dzielone na 12) to 3500zł na rękę. A gdy zaczynałem te 6 lat temu było to 700zł na rękę. Nie mam żadnych długów, mieszkam w dużym domu z dużym ogrodem. Po studiach wyjechałem do pracy za granicę gdzie przez 5 lat pracowałem po 12godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, 31 dni w miesiącu przez 8 miesięcy po czym zmusili mnie do wzięcia kilku dni urlopu (przepisy i inne głupoty), po czym znowu pracowałem na pełnych obrotach, a po pracy w fabryce w domu uczyłem się o inwestowaniu, żyjąc bardzo oszczędnie. Po powrocie do Polski zacząłem kupować mieszkania za niekiedy połowę ich wartości, samemu remontować i wynajmować, ciągle dorzucając regularnie pieniądze na konta maklerskie. Szybsza emerytura i bycie rentierem jest możliwe, ale wymaga to najpierw ciężkiej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *